Strachy z Armenii

Źródło: kadr YouTube

Rozegrany we wtorek mecz Polska - Armenia mógł skończyć się tragicznie nie tylko dla naszych piłkarzy, ale również dla wielu polskich gospodarstw domowych.

Strzelanie zwycięskich bramek w ostatnich sekundach doliczonego czasu powinno być zabronione przepisami, to pewnie. Dodatkowo, Polacy grali w przewadze. Dodatkowo po raz drugi, byli faworytami i tak naprawdę nikt przed meczem by nie powiedział, że dojdzie do sytuacji, w której to zwycięstwo będzie zagrożone.

Przez cały mecz wydawało się, że nasza Reprezentacja gra jakby na zwolnionych obrotach, że pomimo przewagi liczebnej Polaków, obrona Ormian ma zawsze czas na zamurowanie bramki, że zawsze zdąży się cofnąć, przegrupować, zablokować. Zagrały tu chyba dwa aspekty - jeden to piłkarski: nasza kadra jest nierówna i pomimo niebywałych sukcesów, jakie zdarzyły się w ostatnich miesiącach, nadal mamy gwiazdy i cienie. Nie mamy klasy średniej - takiej porządnej warstwy rozgrywającej, trzony drużyny, które potrafi piłkę zabrać, rozegrać, ustawić grę przeciwnika, wyprowadzić akcję.

Nie potrafimy sami ułożyć meczu, to on się nam układa albo nie.

A nawet jak się ułoży, to zawodzi druga warstwa - mentalna. Z kazachstanem prowadziliśmy 2:0 i przegraliśmy, z Danią prowadziliśmy 3:0, a ledwo się wybroniliśmy, z Armenią straciliśmy bramkę jakąś minutę po zdobyciu prowadzenia, grając w przewadze liczebnej. To dowód na mentalne rozprężenia, brak supienia na wyniku sportowym i drużynowy.

Nawałka prowadzi tę grupę piłkarzy świetnie, dokonuje właściwych wyborów selekcjonerskich, a więc może kiedyś ta grupa piłkarzy, niewątpliwie świetnych indywidualnie, zaczeni współpracować ze sobą nie tylko nogami, ale również emocjonalnie. i wtedy będą drużyną potrafiącą narobić zamieszania. Może uda się tego dokonać na Mistrzostwach Świata.

Na razie mamy tak zwane horrory. Piękne bo piękne i to są właśnie emocje, których w piłce szukamy, ale jednak wolelibyśmy taką zwyczajną radość ze zwycięstwa Wink

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Skomentuj