Ostatnia odsłona F1 - kto założy koronę szejków?

Kategorie: 

Źródło: kadr YouTube

Już dziś o godzinie 14:00 czasu polskiego rozpocznie się ostatni wyścig tegorocznego sezonu F1 - Grand Prix Abu Zabi.

Emocje sa ogromne, ponieważ zapowiada się bratobójcza walka obu kierowców Mercedesa. O ile Nico Rosberg w może spać (jechać?) spokojnie, bo wystarczy mu w zasadzie dojechać niedaleko za Hamiltonem, aby dostać upragniony, pierwszy w długiej karierze, tytuł mistrzowski, o tyle to właśnie Hamilton jest oczywistym faworytem do zwycięstwa w tym wyścigu. Wywalczył wczoraj pole position, a jego samochód chyba jest perfekcyjnie przygotowany przez mechaników. Hamilton wygrał też ostatnie trzy wyścigi w tym sezonie.

Brytyjczyk wielokrotnie zarzucał swojemu zespołowi, że faworyzuje Rosberga, dochodziło do sprzeczek, złośliwości i otwartych przejawów niechęci pomiędzy kierowcami. Ostatnio zespół zdecydował, że 5 mechaników Hamiltona wymieni się z pięcioma mechanikami Rosberga., rzekomo w trosce o budowanie relacji wewnątrz teamu. Jednak decyzja ta po prostu podpaliła Hamiltona, który znany jest ze swojej troski o pracujących dla niego ludzi i osobistej więzi z nimi - na jednej z ostatnich konferecji prasowych Rosberg i Hamilton nawet na siebie nie spojrzeli.

Wiadomo, że w niemieckim zespole niemiecki kierowca jest faworyzowany, nawet jeśli oficjalnie Toto Wolff mówi inaczej. Szara eminencja Mercedesa, Niki Lauda, podejrzewany jest o trzymanie kciuków za Rosberga, a wiadomo chyba, że TAKIE kciuki mają swoje znaczenie. A jak wygląda sytuacja nie-niemieckiego kierowcy w niemieckim zespole, to chyba pamiętamy wszyscy na przykładzie Roberta Kubicy i BMW Sauber.

Podobno nie będzie team orders, nie będzie faworyzowania na torze i w boksach, ale może wystarczą gorące głowy - podlany dizlowskimi oparami Hamilton i naelektryzowany Rosberg już udowodnnili w tegorocznym GP Hiszpanii, że potrafią zrobić sobie krzywdę bez pomocy z zewnątrz - przpomnijmy, rozbili się o siebie juz na pierwszym okrążeniu, a i na GP Austrii pokazali, że umieją zachować się jak dzieciaki.

Ich walka zapowiada się fascynująco, chociaż powieść się może plan Hamiltona - prosty plan zdobycia pole position, a potem szybki start i dowiezienie pierwszej pozycji do mety, zupełnie bez refleksji nad tym, co dzieje się za nim.

A za nim będzie się działo - bo przecież mamy jeszcze Vettela i Verstappena startujących z tej samej linii, a obaj panowie też sobie butelek wina na urodziny nie wysyłają. A w dzisiejszym wyścigu i obecnym układzie kierowcy ci nie mają juz nic do stracenia, pojadą więc zapewne na 120%.

Z pewnością warto więc włączyć telewizor dziś o godzinie 14:00 i popatrzeć, jak kolejny sezon F1 przechodzi do historii.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)

Skomentuj