Odzyskana twarz: Legia remisuje z Realem!

Kategorie: 

Źródło:

Legia, po świetnym meczu, zremisowała jednak z Realem Madryt 3:3!

Mieliśmy wczoraj nadzieję, że po meczu uda się napisać weselszy tekst no i tak właśnie się stało. Legia zaskoczyła chyba wszystkich, którzy obstawiali "pewny wynik", czyli sromotną porażkę warszawskiego zespołu. I tak się zapowiadało - pierwszy gol dla Realu padł jeszcze przed końcem pierwszej minuty i zapowiadał się pogrom.

Po stronie drużyny z Madrytu widać było w początkowych minutach wielką determinację, aby sobie postrzelać i porawić statystyki w klubach najlepszych strzelców. Agresywny Bale biegał jak maszyna, był w dokonałej dyspozycji. Dobrze, że nie można powiedzieć tego samego o Ronaldo, bo pewnie skończyłoby się tragicznie.

Real zgubiła pewność siebie, nadmierna wiara w mentalną przewagę, zbyt wielkie zadufanie gwiazd. Legia pokazała twarz i odzyskała twarz, a drużyna z Madrytu rozłożyła pewne zwycięstwo. Wszyscy spodziewali się, że bez pełnych trybun nie będzie emocji, a morale Legionistów będzie na dnie- okazało się, że można było to przekuć na sukces.

Real grał de facto z czterema napastnikami, którzy za nic nie mogli się porozumieć. To błąd ustawienia i strategii, za który hiszpańskie media na pewno ukrzyżują Zidana. Ronaldo oczywiście znowu się sfrustrował brakiem trafień i zatrzymywał grę za każdym razem, gdy ktoś koło niego za szybko przebiegł, domagając się rzutów wolnych. Na koniec - trochę niby to niechcący - podeptał Pazdana, czego chyba nie chciał zauważyć sędzia.

Legia rozegrała mecz ostry, zaczepny i skutecznie kontrowała zapędy Królewskich. Zatrzymała prawdopodobnie najlepszą drużynę Europy, której statystyki pokazują, że było to starcie dwóch epok i dwóch kategorii klubowych. Piłkarscy komentatorzy dają bardzo wysokie noty Pazdanowi i Malarzowi, chwalą też Rzeźniczaka i Bereszyńskiego, wreszcie Radovica - wszystkich zasłużenie, bo rozegrali pewnie jeden ze swoich meczów życia.

No i trzeba koniecznie, koniecznie wspomnieć Ofoe, który oprócz fantastycznego gola, był faktycznym liderem gry i zdecydowanie wyróżniał się na tle kolegów z boiska.

Gratulujemy Legii, pamiętając jednak o tym, co poza świetnym meczem stało się na stadionie. O pustych trybunach. To był doskonały mecz, sensacyjne spotkanie, które będzie szeroko komentowane w Europie i na Świecie.

Przez bandytów stadionowych spod znaku Legii, w świat poszedł obrazek smuty polskiej, polskiej bidy, polskiego zacofania i komunikat - polska piłka nie dorosła jeszcze do Ligi Mistrzów.

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Skomentuj