Legia nie na miarę Ligi Mistrzów.

Kategorie: 

Źródło: By Unknownip - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=15421193

No to jak, kibicowaliśmy Legii w Lidze Mistrzów?

No pewnie, że tak, bo przecież to chyba po raz pierwszy od dwóch dekad widzimy polską drużynę w rozgrywkach tej klasy.

Ostatnio nawet Redakcja zastanawiała się (patrząc sobie w lusterko, bo tylko tak się Redakcja może zastanawiać), kiedy to zobaczymy naszą własną, polską drużynę klubową w Lidze Mistrzów i wyszło, że nieprędko.

A tu proszę bardzo, takie zaskoczenie! No zaskoczenie, bo przecież wszyscy oglądaliśmy eliminacyjny mecz z mistrzem Irlandii.

Ucieszyliśmy się. Oglądamy! Będą emocje.

No i oglądaliśmy, a na początku nawet kibicowaliśmy. 

Bramki zaczęły padać zaraz na początku spotkania. Jeden problem - wszystkie piłki były jednak w tej samej siatce. Siatce Legii. Legii bezbarwnej, smutnej, przygniecionej poziomem rywala. To była drużyna widoczna na boisku tylko z powodu białych koszulek, która nie pokazała nic, zupełnie nic ciekawego.

Tylko jeden bramkarz miał co robić, tylko jedna połowa boiska była zadeptana. Oczywiście po przerwie się to wyrównało, bo akcja przeniosła się na część dotychczas niemal dziewiczą.

Smutny Szpakowski (komentował na Jedynce), któremu chyba przez całe spotkanie nie udało się zaakcentować nawet jednej sylaby, dopełniał smutnego widoku. Zero emocji, zero modulacji głosu. Nuda.
Drużyna w lidze mistrzów to jedno, jak się okazuje, ale drużyna NA MIARĘ Ligi Mistrzów to już zupełnie inna para kaloszy. I chyba wynika to nie tylko z uwarunkowania sportowego, ale też z  przyczyn finansowych, bo różnice między małymi i dużymi graczami w Lidze Mistrzów są gigantyczne.

No to teraz teraz, niecierpliwie, czekamy na mecz z Realem.

O tym, co działo się na trybunach to nawet nie warto chyba pisać, bo wstyd. Kpiną można tez nazwać tłumaczenia Klubu po zadymach. Wydaje się, ze jakieś szanse na zmianę będą dopiero wtedy, gdy karani będą nie kibole, ale prezesi klubu, jego udziałowcy, prywatnie po kieszeniach. Inaczej to żadne restrykcje nie zadziałają, a będą tylko ukarani kibole, zamknięte stadiony i wstyd na cały świat. Nie tylko piłkarski.

Takie właśnie zostało wrażenie po wczorajszym meczu.

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Skomentuj