Kto jest debeściak? Nico Rosberg i jego mafia też!

Kategorie: 

Źródło: kadr YouTube

W ostatnią niedzielę w Abu Zabi peleton dojechał do mety i nowym mistrzem świata Formuły 1 został Nico Rosberg. Postawmy sobie jednak podstawowe ptanie - czy Nico Rosberg jest debeściakiem i jego mafia też? Zdania są tutaj podzielone.

Wiele sygnałów świadczy o tym, że sporo było w tym mistrzostwie matematyki i chłodnej kalkulacji zimnych niemieckich umysłów. Powiedzmy sobie szczerze - niemiecki kierowca w niemieckim Mercedesie lepiej wygląda dla niemieckich sponsorów, niż nie do końca nordycki Brytyjczyk.

Rosberg przegrał z rzędu ostatnie cztery wyścigi sezonu, bo doskonale wiedział, że wystarczy regularnie jak w zegarku dojeżdżać na drugim miejscu, aby utrzymać bez większego ryzyka punktową przewagę nad Hamiltonem. Rosberg został mistrzem i na pewno należy mu się szacunek, bo to ogromna praca zespołu i kierowcy, jednak w pierwszej części sezonu samochód Hamiltona miał trochę dziwnych obstrukcji i przypadłości, a panowie dwa razy skasowali nawzajem swoje samochody. Chemii nie było. Rosberg jest też jednak kierowcą jeżdżcym bardziej zachowaczo, słabo radzącym sobie w trudnych warunkach, szczególnie w deszczu, co wielokrotnie widzieliśmy na torach. Składając obraz do przysłowiowej kupy - można mieć pewien niesmak.

Swoją drogą, zachowanie Hamiltona na ostatnich okrążeniach, gdy celowo zmniejszył tempo, aby Vettel i Verstappen przycisnęli Rosberga (a nuż by się coś powyprzedzało), było mistrzowskim draństwem!

Ale jednak - to Nico Rosberg założył na głowę laur zwycięzcy, po raz pierwszy w karierze zdobywając tytuł Mistrza Świata. Kto wie, czy nie po raz ostatni, bo kolejny sezon jest wielką konstrukcyjną niewiadomą i nie ma pewności, że Mercedes utrzyma technologiczną przewagę. Oddajemy więc laur laureatowi, cesarzowi co cesarskie.

Ten sezon to nie tylko Rosberg i Hamilton, ale także Max Verstappen. Ten młody Holender pokazał na deszczowym Interlagos Formułę, jakiej nie widziało się od czasów Prosta i Senny, wyprzedzając snujące się po wodzie bolidy w sposób spektakularny. Był tam trzeci tylko dzięki fatalnej strategii zespołu. Wygrał w maju w GP Hiszpanii, zostając najmłodszym zwycięzcą wyścigu w historii F1. Być może mamy szczęście oglądać narodziny supergwiazdy i kierowcy na miarę największych. Zobaczymy.

W mijającym sezonie pożegnaliśmy też, co trzeba odnotować, trzech wielkich kierowców: Marka Webbera (ostatecznie), Felippe Massę oraz Jensona Buttona. Odejście tej ekipy to też symbol zmiany pokoleniowej.

W przyszłym sezonie w F1 wiele się zmieni. Oprócz finalizacji zmian właścicielskich, które na pewno wpłyną na ogólny kształt tej serii wyścigowej, mamy zapowiedziane również zmiany technologiczne: o 25% zwiększony będzie docisk aerodynamiczny, szersze będą kadłuby i opony, bolidy będą cięższe, ale dysponować mają większą mocą, która ma je przyspieszyć o około 3 sekundy na okrążeniu. Nadal nie wiadomo, kto będzie dostarczał opony (zmagają się Pirelli i Michelin). Czy to wyrówna stawkę i pozwoli na więcej bezpośredniej walki na torze? Czy może spowoduje, że czasy wykręcane przez najlepszych konstruktorów odjadą całkowicie od peletonu?

Będzie nudniej, czy bardziej emocjonująco? Kto wie. Na pewno nie będzie tak samo. 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)

Skomentuj