Kapustka to jednak ma pecha...

Źródło: kadr YouTube

Naprawdę z ogromnym sentymentem traktujemy perypetie polskiego młodego talentu, Bartosza Kapustki, po jego transferze do Leicester. Pechowym ptransferze, trzeba dodać.

Kapustka niedawno miał okazję pojawić się w oficjalnym składzie Lisów - zagrał bardzo krótko (wszedł w 84 minucie) w meczu Pucharu Anglii z Evertonem. Leicester wygrało mecz 2:1, a Kapustka zaprezentowal się nieźle i wywalczył... dla siebie żółtą kartkę.

Polak uwięziony jest na pięcioletnim kontrakcie z tytularnym, ale mocno kulejącym Mistrzem Anglii. Na dodatek ostatnio pojawiła się wiadomość, że Leicester zdecydowało się na zatrudnienie Jonathana Cafu, Brazylijczyka,  który może okazać się bezpośrednim rywalem Polaka w walce o miejsce w składzie.

Jak widać piłkarska droga Bartosza Kapustki nie jest łatwa, a decyzje działaczy i managerów utrudniają rozwinięcie tak dobrze zapowiadającej się kariery. Oby sprawy wyprostowały się, bo talent to spory i warto, aby szlifował się na murawie, a nie na plastikowych ławkach rezerwowych drużyny młodzieżowej.

A z Cafu łatwo nie pójdzie.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)

Skomentuj