Dyskwalifikacja Johaug - sprawiedliwość na poziomie ZERO

Kategorie: 

Źródło: kadr YouTube

Niedawno norweskie media poinformowały, że biegaczka narciarska Therese Johaug została zdyskwalifikowana na 13 miesięcy za używanie środka dopingującego o nazwie clostebol.

Doskonale znana jest wszystkim ta historia, w której Johaug gra od początku rolę niewieniątka i ofiary swojego lekarza. Podobno to pan Fredrik Bendinsen kupił krem na oparzone słońcem usta w aptece, zapewnił biegaczkę o nieszkodliwości i nakazał uzywać. Trudno dać wiarę takiej linii obrony, skoro na opakowaniu leku wielkimi czerwonymi literami i znakiem wielkim jak wół stoi - DOPING.

Sama dyskwalifikacja jest środkiem oczywiście słusznym i niejako potwierdzającym winę Norweżki. Jednak zastosowana kara nie ma dla niej wielkiego znaczenia, bo 13 miesięcy dyskwalifikacji oznacza, że tak czy inaczej będzie mogła brać udział w Igrzyskach Olimpijskich w PyeongChang, które rozegrane zostaną za rok.

Jest to możliwe, ponieważ długość dyskwalifikacji naliczana jest od momentu WYKRYCIA u narciarki dopingu, a nie od chwili ogłoszenia wyroku. Johaug zresztą już trenowała podobno w Korei Południowej.

I nie oszukujmy się, właśnie o to i biegaczce, i całemu jej sztabowi chodziło. Kara bezpieczna, mało dotkliwa, widoczna w mediach i dająca otwarte okno na Igrzyska.

Na szczęście nie wszyscy są w swych sądach i osądach tak pobłażliwi. Firma Fisher, jeden z głównych sponsorów Johaug, już wycofała się z kontraktu. A dodać trzeba, że z Fisherem Norweżka związana była od 10 lat. Media lokalne sugerują, że strata Johaug może wynosić nawet kilka milionów koron. Ciekawe jak zachowają sie pozostali sponsorzy, powiązani kontraktami z biegaczką, bo klauzule antydopingowe na pewno znajdują się w każdej takiej umowie. Straty wizerunkowe są przecież ogromne.

Negatywnie o tak niskim wymiarze kary wypowiadają się również norweskie media oraz lokali przedstawiciele FIS, którzy zapowiadają, że będą piętnować i torpedować każdą możliwą apelację ze strony Johaug.

Ciekawe jak zareagują sportowcy na konieczność startów z osobą, która stosuje niedozwolone substancje. No chyba, że akurat będą to biegacze astmatycy...
 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Skomentuj