Ojej, zamknęli im stadion!

Kategorie: 

Źródło: By Football.ua, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=37004699

Wielkimi krokami zbliża się mecz pomiędzy Legią Warszawa a Realem Madryt.

To będzie prawdziwie historyczne wydarzenie, ale UEFA zdecydowała się zamknąć stadion Legii. Ten wyrok to pokłosie bandyckiej rozróby, jakiej dopuścili się pseudokibice Legii podczas blamażu (bo jakoś ciężko to nazwać "meczem") z Borussią Dortmund.

Na szczęście okazało się szybko, że rozróba rozpętana została przez zwykłych bandytów, a nie przez jakichś rasistów, broń Boże, bo by było dopiero. Pewnie akurat nie dowieźli bananów do stadionowych sklepików i rasiści nie mieli czym rzucać. I gdzieś poszli. A zwykli bandyci odpalili race, porzucali czym tam popadnie, bez rasistowskich podtekstów tylko tak normalnie, po bandycku, potem zablokowali drogi ewakuacyjne, zabrali ochronie gaz i popsiukali dookoła.

No i się rozeszli. Co bardziej aktywni (było ich sześćdziesięciu) dostali maksymalny wymiar kary. Dwa lata zakazu stadionowego. Jeju, jak oni będą z tym żyć? No jak?

Działacze klubu na razie, jak sami mówią, nie wiedzą, za co jest kara. No jakoś jeszcze się nie zorientowali. No i trudno im się odwołać. Taką mają zagadkę teraz, a chcą jednak ten mecz z kibicami, bo przecież jakoś tak bardziej wypada w Lidze Mistrzów. I wiecie, te pieniądze to też są ważne i warto jednak.

Ciężko jednak nie zgodzić się z dzisiejszą wypowiedzią Jerzego Dudka dla TVN24, który jako winnych tej sytuacji wskazuje właśnie działaczy klubowych i szefów Klubu. Gdyby nie ich ciche przyzwolenia, gdyby nie tolerancja dla tego rodzaju zachowań, z pewnością możliwe by było ograniczenie podobnych ekscesów do minimum. A przecież jest faktem, że na tego typu zachowaniach, co podkreśla Dudek, Legia straciła już wielkie pieniądze i wręcz chwali się, że "taki ma klimat".

Przecież dochodzi do bójek kiboli z własnymi stewardami, wywodzącymi się ze środowisk kibicowskich - to jest elementarny przykład złamania solidarności klubowej, takie rzeczy nie dzieją się na żadnych stadionach cywilizowanego świata. Dudek mówi: to recydywa i szybko się nie poprawi.

Ma rację. Taka sytuacja będzie trwać, dopóki kary nie zaczną dotykać osobiście władców klubu, dopóki nie zaczną odpowiadać własnymi pieniędzmi za tego rodzaju wybryki. To jest jedyna droga do opanowania sytuacji, bo tylko wtedy nie da się rozmyć odpowiedzialności. Ale - do tego trzeba odpowiedniej atmosfery nie tylko sportowej, ale też społecznej i politycznej. POLITYCZNEJ.

A dziś, politycznie rzecz ujmując, to właśnie ONI są lepszego sortu.

Dobrze, że transmisji nie zakazali. Popatrzymy i mimo wszystko będziemy trzymać kciuki za PIŁKARZY Legii.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)

Komentarze

Skomentuj